Godzina 7.13. Wstałyśmy i dzisiaj miał być nasz pierwszy dzień w szkole. Weszliśmy do szkoły, po korytarzach krzątało się dużo nastolatków. Wpadła nam w oko grupka przystojnych skejtów. Poszłyśmy na plan lekcji. Chodzimy do klasy 1B. Pierwsza lekcja to matma, po dzwonku weszłyśmy do sali. Siedzieli tam Ci skejci z korytarza, taka diva szkolna z bandą dziewczyn. Dosiadłyśmy się do cichej dziewczyny, nazywa się Wiola i ma podobne zainteresowania jak my. Od razu się zaprzyjaźniłyśmy i po lekcjach wróciłyśmy razem do domu.Okazało się ,że jest naszą sąsiadką . To super, też ma deskę i na niej jeździ. Poszłyśmy dzisiaj nad wodę z Wiolą. Wpadłyśmy na dziki pomysł, aby się kąpać. Woda nie była zimna, ale nie była też za gorąca. Po drodze zaszłyśmy na lody . Ja wzięłam sorbeta truskawkowego, Magda loda gruszkowo-jabłkowego , a Wiola loda włoskiego. Zbliżała się godzina 22 i była pora na wracanie do domu. Tej nocy śpimy u mnie i postanowiłyśmy zaprosić Wiolę. Siedzimy teraz i gadamy o szkole o chłopakach. Nie wierzę w miłość na odległość i chyba nie chcę być już z Aleksem. Nie chcę wyjść na jakąś sukę, która zmienia cały czas facetów, ale nie czuję tego co kiedyś. To nie jest typ dla mnie .Nie wspomniałam o tym jak byłam w szkole ale wpadłam na ładnego chłopaka, może coś nam się uda. Nazywa się Olek i jest miły. Później wkleję jego zdjęcie.
-Ej dziewczyny idziemy spać ?
-No dobra , bo jestem trochę śpiąca.
-Dobranoc
-dobranoc
-dobranoc
//Do jutra
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz